Wszystko jest z tobą w porządku

Przyjacielu, od samego początku, nigdy nie byłeś zepsuty czy uszkodzony. Nie urodziłeś się w grzechu. Nie byłeś przeznaczony na wysypisko ze śmieciami. Twojemu życiu nigdy niczego zasadniczego nie brakowało. Ty tylko tak myślałeś. Inni ludzie próbowali cię przekonać, że nie jesteś wystarczająco dobry, ponieważ sami też tak się czuli. W swojej niewinności, nie mając żadnych dowodów, że jest inaczej, uwierzyłeś im. I tak spędziłeś wszystkie te lata, starając się naprawić, oczyścić i udoskonalić siebie. Szukałeś władzy, bogactwa, sławy, a nawet duchowego oświecenia, żeby udowodnić, że „ja” jestem wartościowy. Grałeś w grę „Zbuduj Lepszego Siebie”, porównując się z innymi wersjami „siebie”, ciągle czując się gorszy albo lepszy, i to wszystko stało się tak nużące… te próby osiągnięcia nieosiągalnych celów, próby dorównania jakiemuś wyobrażeniu, w który i tak nie do końca wierzyłeś, aż zatęskniłeś, żeby naprawdę odpocząć od siebie…

Ale, wiesz co, zawsze byłeś doskonały, od samego początku. Doskonały w swojej idealnej niedoskonałości.

Twoje niedoskonałości, twoje kaprysy, pozorne wady, dziwactwa, twoje wyjątkowe i niezastąpione charakterystyczne cechy są tym, co uczyniło cię takim kochanym, ludzkim, tak prawdziwym i nadającym się do związków. Nawet w swojej cudownej niedoskonałości, zawsze byłeś doskonałą ekspresją życia, ukochanym dzieckiem wszechświata, kompletnym dziełem sztuki, jedynym na całym świecie i zasługującym na wszelkie bogactwa życia.

Nigdy nie chodziło o to, żeby być doskonałym „ja”. Zawsze chodziło o bycie absolutnie Tutaj, absolutnie sobą, we wszystkich swoich boskich osobliwościach.

Zapomnij o swojej doskonałości – śpiewa Leonard Cohen – We wszystkim istnieje pęknięcie. Tą drogą przedostaje się światło.

;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;

Nie musisz przez cały czas czuć się „w porządku”. Nie musisz przez cały czas być wolny od wszelkiego oporu. Jesteś większy niż to, tak naprawdę nieograniczony. Nie ma dla ciebie żadnego „przez cały czas”. Jesteś przestrzenią dla „w porządku” i dla „nie w porządku”, dla akceptacji i oporu. Nie potrzebujesz żadnego naprawionego i niezmiennego obrazu siebie. Nie musisz być oświeconym guru ani duchowym wojownikiem. Nie musisz być tym spokojnym, przebudzonym, silnym, wysoko rozwiniętym, ani odpornym na cierpienie. Wszystko to są fałszywe ograniczenia twojej nieograniczonej natury. Po prostu bądź tym czym jesteś, nie „tym”, ani nie „tamtym”, ale Jednym… przestrzenią na to wszystko.

Życie raz za razem będzie zrzucać cię z twojego piedestału, aż zupełnie stracisz zainteresowanie, żeby na nim być.

 

Fragment pochodzi z książki Jeffa Fostera – Tak! Kochaj to co jest…