Przeprogramowanie wewnętrznego komputera

Jeśli nie przeprogramujemy wewnętrznego komputera, wszelkie możliwości jakościowej zmiany naszego życia nie będą możliwe. Zawsze ostatecznie natrafimy na kilka czy kilkanaście (a może kilkadziesiąt) podstawowych przekonań, które będą sabotować naszą przemianę i codzienne doświadczenia.

Owszem nasza poszerzająca się percepcja, wrażliwość i świadomość pozwolą nam dostrzegać więcej plusów niż minusów, być wdzięcznymi, doceniać różne rzeczy i ludzi. Nauczymy się lepiej sobie radzić ze sobą i światem. Będziemy mieli chwile prawdziwego zachwytu.

Przecież właśnie tego chcieliśmy, prawda? Chcieliśmy cieszyć się życiem, doświadczać obfitości, satysfakcjonujących relacji, dobrego zdrowia.

Może nawet pokazujemy swoją uśmiechniętą twarz na Facebooku, żeby inni widzieli, że nam się udało. Że to, co tak namiętnie udostępniamy … te wszystkie cudowne mądrości, sentencje i aforyzmy …że one są prawdą, że działają w naszym życiu.

No właśnie … czy działają?

Jeśli mimo lat poświęconych na swój wewnętrzny rozwój, wciąż towarzyszy nam pewien podskórny nurt „nieszczęśliwości” (dzięki Eckhart za to określenie!), możemy być pewni, że nasz podświadomy umysł nadal pracuje na starym oprogramowaniu.

Nasz krajobraz rzeczywistości wciąż wypełniony jest chwastami, które zaśmiecają nasz ogród, utrzymują w świadomości ofiary. Nasza radość nie jest do końca radością, nasza wdzięczność wdzięcznością, a nasza obfitość obfitością.

Czy coś jest z nami nie tak? Absolutnie nie. To tylko stare pliki, wciąż odgrywają starą melodię jak zacięta płyta. Owszem tworzymy, ale nie jesteśmy w tym tworzeniu całkiem wolni.

Na teraz po prostu zdajmy sobie z tego sprawę. O tym jak zmienić wewnętrzne oprogramowanie przy kolejnej okazji…