Ryby minimalizują choroby serca – ciekawe, trwające 20 lat badanie holenderskich naukowców

W artykule zatytułowanym „Odwrotny związek między spożyciem ryb i śmiertelnością z powodu choroby wieńcowej na przestrzeni 20 lat” („The Inverse Relation Between Fish Consumption and Twenty-Year Mortality from Coronary Heart Disease”), opublikowanym w New England Journal of Medicine, zespół holenderskich badaczy opisuje wyniki trwającego 20 lat badania obejmującego 852 mężczyzn z miasta Zutphen w Holandii.

W 1960 r. wybrano mężczyzn nie cierpiących na żadną znaną chorobę serca. Od uczestników i ich żon otrzymano historię nawyków żywieniowych, z których szczególną uwagę poświęcono spożyciu ryb. W 1960 r. 20% spośród mężczyzn nie jadało ryb. Reszta spożywała między poniżej 30 a powyżej 300 gramów dziennie. Średnia konsumpcja dla wszystkich mężczyzn wyniosła ok. 20 g dziennie.

Zespół badawczy obserwował mężczyzn przez dwadzieścia lat. Siedemdziesięciu ośmiu z nich zmarło na chorobę niedokrwienną serca. Wszystkie dane poddano analizie statystycznej. Wniosek: między spożyciem ryb a ryzykiem śmierci spowodowanej chorobą niedokrwienną serca istniała „odwrotny związek zależny od ilości”. Im więcej ryb jadła dana osoba, tym mniejsze było u niej ryzyko ataku serca. Zależność ta występowała od ilości śladowych do maksymalnego spożycia.

Wyniki mężczyzn jedzących przynajmniej 30 g ryby dziennie porównano z wynikami tych, którzy ryb nie jedli wcale. Wskaźnik zgonów z powodu chorób serca był u nich 50% niższy. Analiza statystyczna potwierdziła, że rezultat ten nie zależy od innych czynników dla choroby niedokrwiennej serca. Spożycie ryb chroniło, niezależnie od innych zmiennych. Jedną z możliwych przyczyn jest wpływ EPA na krzepnięcie, jednak w ostatnich latach pojawiła się inna: korzystny wpływ witaminy D dostarczanej w dużych ilościach przez ryby.

Mężczyzn podzielono na grupy pod względem ilości ryb w diecie. Najwyższe spożycie wynosiło średnio 70 g dziennie, z czego dwie trzecie stanowiły ryby chude (dorsz i halibut), a jedną trzecią tłuste (śledź i makrela), dostarczające ok. 0,4 g EPA dziennie, głównie z ryb tłustych. Okazało się jednak, że jedzenie chudych ryb również chroni przed atakiem serca, a im większa ilość, tym większa ochrona.

Choć większa ilość ryb dawała większą ochronę, u mężczyzn jedzących tylko 30 g dziennie jakiejkolwiek ryby – jedną lub dwie skromne porcje w tygodniu – ryzyko śmierci z powodu choroby serca było o połowę niższe niż u mężczyzn, którzy ryb nie jedli w ogóle. Płynie stąd wniosek, że wprowadzenie owoców morza do diety wydaje się mądrą decyzją. Grenlandzcy Eskimosi, u których kilka badań wykazało bardzo niską zapadalność na chorobę niedokrwienną serca przy odżywianiu się w sposób tradycyjny, jedzą powyżej 400 g tłustej ryby… dziennie.

 

Fragment pochodzi z książki Rona Smitha – Pierwotne odżywianie