Odważ się wychować najpierw SIEBIE

Wierząc w mit, że rodzicielstwo dotyczy dziecka, jesteśmy skłonni przypisywać sobie wspaniałe zasługi, gdy dziecko spełnia nasze oczekiwania i obwiniać je, kiedy tego nie robi.

Świadome rodzicielstwo przyjmuje zupełnie inne podejście. Koncentruje się na rodzicu – to rodzic jest „wychowywany”. Innymi słowy, skupiamy się na SOBIE, a nie na dzieciach. Dlaczego? Po pierwsze, jak wspomniałam wcześniej, większość z nas została wychowana przez nieświadomych rodziców, przez co mamy własne braki emocjonalne. Po drugie, jedyną osobą, nad którą mamy kontrolę, i na którą możemy wywierać wpływ, jesteśmy my sami. Rodzicielstwo jest najbardziej skuteczne wtedy, gdy koncentrujemy się na sobie, a nie na swoich dzieciach. To właśnie takie podejście przynosi najlepsze rezultaty.

Ze względu na własne problemy i kompleksy, nasi rodzice nie potrafili nawiązać z nami głębokiego kontaktu. Opowiadając mi o swoim dzieciństwie, moi dorośli klienci często mówią: „Moja matka nie miała pojęcia, kim w ogóle jestem” lub „Mój ojciec ciągle był ze mnie niezadowolony, bo nie byłem taki, jak chciał”. Dorastanie w środowisku, w którym nie jesteśmy doceniani, ma ogromny wpływ na nasz światopogląd. Wszystkie nasze doświadczenia zostają zabarwione poczuciem braku. Trzydziesto- lub czterdziestoletni rodzice, którzy nadal pamiętają uczucie odrzucenia i deprecjonowania, przenoszą te odczucia do swoich obecnych relacji.

Kiedy nikt nie zauważa naszego prawdziwego ja, pojawia się w nas głęboki głód aprobaty, docenienia i przynależności. Czujemy bolesną pustkę w swoim wnętrzu. Ten ból narasta, gdy się nim nie zajmujemy lub, co gorsza, w ogóle nie zwracamy na niego uwagi. Cierpienie rodzi jeszcze więcej cierpienia, a nieświadomość przynosi coraz więcej nieświadomości. To tak, jakbyśmy nosili drugą skórę, z którą z czasem zaczynamy się utożsamiać. Myślimy wówczas, że to właśnie na tym polega bycie człowiekiem.

Musimy jasno zdać sobie sprawę, że ból, jakiego doświadczyliśmy, nie zniknie, jeśli się nim nie zajmiemy, czyli nie uświadomimy go sobie. Dopiero, gdy zauważymy, że odtwarzamy wzorce swojego dzieciństwa, zajmiemy się przyczyną naszego obecnego nieszczęścia.

W chwili, gdy pojawia się dziecko, jesteśmy już nie tylko dorosłymi ludźmi, ale także rodzicami. Niespodziewanie odkrywamy, że kontakt z dzieckiem wyzwala w nas silne emocje i aktywuje nasz dawny ból. To, co kiedyś stłumiliśmy, ponieważ nie wiedzieliśmy, jak sobie z tym poradzić, wychodzi na powierzchnię niczym wygłodzone zwierzę, które nie chce już być głodne naszych uczuć. Ten dawny ból sprawia, że reagujemy w niewłaściwy sposób, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Bliskie relacje, szczególnie z dziećmi, wyzwalają w nas najsilniejsze emocje. Zgodnie z założeniami świadomego rodzicielstwa, dzieci pełnią funkcję lustra, ukazując nam to, czego w sobie nie zauważamy. Wyciągają na wierzch ból, którego nie uzdrowiliśmy, a pod wpływem którego reagujemy impulsywnie i często irracjonalnie. Jeśli nie potraktujemy poważnie tego, co pokazują nam dzieci na temat naszych dawnych ran (którymi nigdy się nie zajęliśmy), wciąż będą zachowywać się tak samo, odzwierciedlając tym samym nasz nieuzdrowiony ból. Oto istota tego głębokiego procesu, jakim jest rodzicielstwo.

Zamiast skupiać się na rzeczywistych lub wymyślonych wadach naszych dzieci, możemy podjąć prawdziwe wyzwanie, jakim jest wzięcie odpowiedzialności za własną przemianę i zrozumienie, iż zachowanie dzieci jest bezpośrednim odbiciem naszych własnych działań. Przyjmując takie podejście nie próbujemy już „naprawiać” dziecka, lecz zwracamy się do własnego wnętrza i przyglądamy się temu, co mamy do uzdrowienia.

Fragment pochodzi z książki dr Shefali Tsabary – Przebudzona rodzina