Pouczająca lekcja Cienia

Opowiem wam zabawną historię. Wiecie jak pojąłem lekcję Cienia? Nauczyłem się tego wiele lat temu, dzięki rozmowie, którą z nim przeprowadziłem we mnie samym, zanim w pełni się zintegrował. Dało mi to głęboki wgląd w to, czym dzielę się dziś z wami. I naprawdę trzeba o tym wiedzieć. Powiem wam, jak się tego nauczyłem. To bardzo zabawne. Przynajmniej dla mnie. Na samym początku, kiedy przyszło do mnie nauczanie „kochaj to, co się pojawia”, zanim zacząłem dzielić się tym z ludźmi, praktykowałem je na sobie, żeby zobaczyć co będzie się działo, żebym zrozumiał co się wydarza, i żeby się przygotować jak tego nauczać. Praktykowałem więc „kocham cię”… i za każdym razem to było bardzo miłe odczucie. „Kocham cię”.  Któregoś dnia robiłem to dłużej niż zazwyczaj, żeby sprawdzić co się wydarzy.

– Kocham cię.  Kocham cię. Kocham cię.

I nagle, nie wiedzieć skąd, jasno i wyraźnie, słyszę głos, który odpowiada – Pieprz się! [uczestnicy wybuchają śmiechem]

PIEPRZ SIĘ!

To właśnie usłyszałem. No, może to było nieco inne słowo… [śmiech publiczności], ale ze względu na naszych słuchaczy, powiem po prostu to, co wiadomo, że wolno powiedzieć w telewizji…. „pieprz się”.

Roześmiałem się, kiedy to usłyszałem. Bo właśnie dzięki temu jednemu stwierdzeniu, pojąłem całą lekcję. Że istnieje część nas, która, rzecz jasna, chce miłości, ale ukrywa się przed nią. Ten cień, obrońca, ofiara, pragnie miłości, lecz boi się, że jeśli się na nią otworzy, przyniesie to jeszcze więcej bólu, opuszczenia i rozczarowania.  To ta dojmująca ciemność poczucia bycia ofiarą. Ostatecznie, ona „przyjmie” miłość i powróci do światła. Ale, na początku, wszystko czego naprawdę potrzebuje to EMPATIA. A empatia oznacza dla niej – Chcę, żebyś mi powiedział, że moja postawa jest uzasadniona ze względu na doświadczenia, które przetrwałem. Chcę, żebyś mi powiedział, że mam prawo wyrazić to, czym chcę się z tobą podzielić. Chcę, żebyś mi powiedział, że mam prawo czuć się dokładnie tak, jak chcę się czuć. Chcę, żebyś mi nie mówił, co duchowego powinienem zrobić. Chcę, żebyś mi nie mówił, żebym wybaczył. Chcę, żebyś mi nie mówił, że mam akceptować. Chcę, żebyś mi pozwolił… po prostu wewnętrznie się wściekać, osądzać i oskarżać…. I chcę, żebyś czuł przy tym empatię.

Ten pierwszy krok miłości, który wiąże się z szacunkiem, to empatia.

Istnieje zwrot, który zaczyna naprawdę uspokajać Cień, zwracać go w twoją stronę i budować lepszą z nim relację. Te słowa empatii, o dziwo, brzmią – Przykro mi. Przepraszam.  Jednak to nie jest „przepraszam”, jakbyś to ty spowodował jego doświadczenia. To nie jest udawanie, że jesteś twórcą swojej rzeczywistości, która to spowodowała, ponieważ tak nie jest.  Jesteś twórcą, ale na zupełnie innym poziomie.

Chodzi o „przepraszam”, które oznacza – Przykro mi, że cię to spotkało. Przykro mi, że czujesz się w ten sposób.

Powiedzenie PRZEPRASZAM, PRZYKRO MI skierowane do własnego serca jest dosłownie powiedzeniem swojemu Cieniowi – TERAZ JESTEM GOTOWY BYĆ POKORNY. Przepraszam, że byłem zaślepiony moją duchową impertynencją i wypróbowywałem na tobie te wszystkie „duchowe chwyty”.  Przepraszam, że starałem się chować cię w kącie, bo myślałem, że sprawisz, iż nie będę atrakcyjny dla innych ludzi. Gdy szedłem na duchowe spotkania, sądziłem, że pomyślą, że mam niskie wibracje. Bardzo przepraszam. [uczestnicy się śmieją]. Ja po prostu chciałem mieć przyjaciół. [śmiech ]. Myślałem, że to popsujesz. Bardzo mi przykro.  Mówiąc „przepraszam” odwracamy to wszystko, bo w rzeczywistości mówimy do bólu – Przepraszam, że cię boli. Naprawdę, bardzo mi przykro, że cierpisz. Naprawdę mi przykro, że doświadczasz bólu, naprawdę zasługujesz na coś lepszego.

To jest to, co Cień chce od ciebie usłyszeć. Przepraszam cię. Przykro mi, że zostałeś zraniony. Przepraszam, że zostałeś porzucony. Przepraszam, że zostałeś wykorzystany.

 

Fragment pochodzi z książki Matta Kahna – Najważniejsza odpowiedź